Serwis korzysta z plików cookies.
        LOGOWANIE  /  REJESTRACJA      

Nemezis

Jadwiga Charzyńska

20 wrzesień 2015 roku

Przesilenie wiosenne to czas, gdy nasila się dramatyzowanie. Najpierw zatem szukałam inspiracji do opowieści „po godzinach” w niepozornym tomiku Marka Hłaski.  Przerzuciłam kilka przeczytanych niegdyś opowiadań, by raz jeszcze wrócić do słów: „Po wielkim wysiłku nawet sukces wydaje się koszmarnym snem”. To powstałe w 1955 roku wyznanie „pijanego o dwunastej w południe” w dzisiejszych czasach powinno być przestrogą.

Kilka tygodni później sięgnęłam po książkę Siła strachu Piotra Jezierskiego, gdzie autor traktuje o „niezbywalnym elemencie człowieczeństwa, jakimi są strach i trwoga", zaś dziś, gdy Wielki Brat, czyli przeglądarka internetowa Google przypomniała o rocznicy urodzin Sørena Kierkegaarda, moją uwagę przyciągnęło zdanie: „Możli­wości są bar­dziej prze­rażające niż rzeczywistość."

Żyjemy w czasach, gdy magiczne słowo PROJEKT nakreśla ramy czasowe, powstają zespoły powołane tylko do przeprowadzenia konkretnego planu. Jest to ważne i niezbędne przy działaniach strategicznych mierzalnych w perspektywie rozwoju całego kraju, czy regionu. Jednakże, gdy tenże mechanizm zaczyna być przekładany na wszystko, tracimy coś niezmiernie cennego: stabilność. Kilka lat temu rozpoczęła się w Polsce moda na pracę ponad normę, bez przerwy, od świtu do nocy; jednocześnie wzrosło zapotrzebowanie na terapię dla „wypalonych” tuż po trzydziestce.

Nowe technologie, szybkie łącza spowodowały, że to, co trwało kiedyś miesiąc, teraz powinno być gotowe w tydzień; czy można wszystko  tak przyspieszyć? Jakim kosztem? Cóż, na pewno cierpi jakość. Książka projektowana przez miesiąc nie ma szansy być dopieszczonym dziełem, które wymaga co najmniej dwa razy tyle czasu, a gdy chcemy zadbać o detale wymagające indywidualnej pracy nad każdą stroną, czy tylko choćby rozdziałem – to czasem więcej. Wraz z Nowym Rokiem lokalna gazeta doniosła, że wydawnictwo, które dba o wysoką jakość swoich publikacji, musi ogłosić upadłość…

Rachunek ekonomiczny uzasadnia naszą zachłanność, polityka zrównoważonego rozwoju pozostaje wciąż marzeniem filozofów. Moim zaś marzeniem jest, aby sztuka była traktowana na równi z tak zwanymi dobrami materialnymi, bowiem poprawa jakości życia, zapewnienie stabilizacji w rozumny sposób, to szansa, aby ludzie zaczęli cenić to, co mają. I nie mam na myśli kolejnego nowego auta, czy kolejnego modnego ciucha.

Niedawno otworzyliśmy w CSW Łaźnia wystawę  Polityko: nie lubię cię, ale to ty mnie kochasz, która, jak  mówią  kuratorki  wystawy Dermis P. Leon i Agnieszka Kulazińska, „jest rodzajem wizualnego eseju zbudowanego wokół linijki z tekstu piosenki kubańskiej grupy «Porno para Ricardo»". W pracy nad projektem spotkali się Kubańczycy, Hiszpanie i Polacy. Ci pierwsi w swoim zrywie walki z systemem jak żywo przypominają mi ekspresję charakterystyczną dla sztuki polskiej sprzed paru dekad. Natomiast dzieło Nicolasa Grospierre'a doskonale ilustruje stan światowej gospodarki, korporacyjnej wszechwładzy. Choć powstało w czasach przed obecnym kryzysem, jest jego kwintesencją.

Zatem podnosząc kwestię „wielkiego wysiłku” traktuję to jako wołanie, abyśmy zadbali o humanizm w naszym galopującym świecie. Mam jednak poczucie, że to tylko głosik myszy, którą ledwo słychać w norce. A może moja Nemezis mnie nieco zwodzi?

Adrenalina wytwarzana przez wciąż podsycany niepokój potrzeby „bycia na czasie” pozytywnie stymuluje tylko do pewnego momentu. „Przekroczenie Rubikonu” jest nieuniknione. Wydawało mi się, że powierzchowność i nadużywanie narzędzi marketingowych, aby ukryć ten fakt, dostrzegają ludzie mojej generacji, którzy już trochę poznali życie. Jednak uwaga nastolatki, która z żalem stwierdziła, że „teraz wszyscy zajmują się tylko swoim pudełeczkiem” jest sygnałem coraz mocniejszym, by jednak znaleźć czas na refleksję.

Warto spojrzeć na sztukę również z perspektywy życia artysty, a najlepszą okazją jest wizyta na jednym z nadchodzących wielkich festiwali sztuki. Już niedługo, bo z końcem maja startuje weneckie Biennale, skąd wracając do Polski można zobaczyć, co proponuje Biennale w Pradze. W kraju – jeśli nie mamy jeszcze dość festiwalowego splendoru – zaprasza wrocławskie WRO Media Art Biennale.

Imprezy typu Biennale sztuki trwają przez rok cały. Jeśli chcecie Państwo wybrać coś dla siebie, proszę  odwiedzić stronę http://www.biennialfoundation.org/, gdzie znajduje się imponujące kalendarium festiwali sztuki  na całym świecie. Jeżeli jednak wolelibyście  znaleźć coś w Gdańsku, to już 21 czerwca wieczorem  zapraszamy na Dolne Miasto do CSW Łaźnia,  gdzie odbędzie się wernisaż wystawy artysty reprezentującego w tym roku Polskę na weneckim Biennale. Konrad Smoleński w kuratorowanej przez Kamilę Wielebską odsłonie nazwanej S.T.R.H. stworzy możliwość doświadczenia sztuki nie tylko zmysłem wzroku, co może być naprawdę inspirujące. Również tego wieczora  można  spotkać w Łaźni Chrisa Niedenthala, który we współpracy z Anną Szynwelską  przygotował ciekawy przegląd swoich fotografii dokumentujących życie w Polsce przez ostatnie cztery dekady, utrwalając tym samym zachodzące w tym czasie przemiany polityczne, społeczne i kulturowe.

Artykuł publikowany w magazynie „Zarządzanie Projektami” Nr 3(3)/2013

Logo w stopce
KONTAKT

Portal zarzadzanieprojektami.org, Gdański Park Naukowo-Technologiczny
ul. Trzy Lipy 3, 80-172 Gdańsk
E-mail: biuro@e-zp.org
tel.: (+48) 501 794 318
Copyright © 2018. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie Interaktywna PIQUA