Serwis korzysta z plików cookies.
        LOGOWANIE  /  REJESTRACJA      

Celując w przyszłość

Wywiad z Maciejem Końskim, Dyrektorem Naczelnym Centrum Analiz Strategicznych i Bazy Zasobowej w KGHM Polska Miedź SA

18 wrzesień 2015 roku

Jak wygląda typowy projekt górniczy i jego cykl życia?

To biznes długoterminowy. W przypadku inwestycji w projekty geologiczno-górnicze nie można oczekiwać rezultatów w krótkim czasie. Według statystyk od momentu dowiercenia się do złóż, które ekonomicznie dobrze rokują, do czasu uruchomienia produkcji mija średnio
aż 19 lat. Widać więc, jak długi okres jest potrzebny, by rezultaty w tym sektorze stały się widoczne. Podstawę działania firmy górniczej stanowi jej baza zasobowa. W momencie, gdy spółka nie posiada odpowiedniej liczby udokumentowanych zasobów, nie ma tak naprawdę czego eksploatować. Dlatego tak istotne jest, żeby regularnie odnawiała swoją bazę, bo jej część wyczerpuje się w wyniku bieżącej produkcji. Analizując skalę prac eksploracyjnych realizowanych przez ponad dwadzieścia największych na świecie spółek górniczych miedzi. otrzymaliśmy wskaźnik, który obrazuje, ile musimy dokumentować nowych złóż w stosunku do tego, co wydobywamy. Wynosi on trzy do jednego, czyli – krótko mówiąc – jedna tona miedzi wydobyta z ziemi jest zastępowana przez blisko trzy tony miedzi udokumentowanej  w nowych zasobach. To niezwykle istotne, ponieważ ze względu na różnego rodzaju straty tylko część z nich trafia potem do eksploatacji.

Przedsiębiorstwo aby prowadzić biznes przez długi czas, musi wybrać jedną z dwóch ścieżek, choć najczęściej jest to miks jednej i drugiej. Albo samo na własną rękę prowadzi prace eksploracyjne i dokumentuje nowe złoża, albo też przejmuje projekty od spółek – zazwyczaj typu junior – które już udokumentowały złoże. Cena nabycia złoża jest zdecydowanie wyższa od kosztu samodzielnego znalezienia mineralizacji miedziowej. W obydwu przypadkach musimy mieć na uwadze również istotne ryzyko biznesowe. Nie z każdego udokumentowanego złoża powstaje działająca kopalnia. Oprócz wielkości samego złoża i kosztów jego udokumentowania (czy zakupu) istotną rolę odgrywają m.in techniczna możliwość budowy odpowiedniej infrastruktury, dostęp do mediów, uwarunkowania środowiskowe, podatkowe, prawne oraz ekonomika przedsięwzięcia itd.  Wymienione czynniki i ich szczegółowość analizowane są w ramach postępujących prac, które w miarę uzyskiwania pozytywnych rezultatów stopniowo ograniczają ryzyko inwestycyjne projektu.

Cykl życia projektu geologicznego zaczyna się od poszukiwania złóż kopalin. W tym celu przeprowadza się kampanię eksploracyjną. Ponieważ musi być ona efektywna ekonomicznie, najpierw wdrażane są najtańsze sposoby. W przypadku eksploracji terenów zupełnie nieznanych (tzw. greenfield lub grassroot exploration) badania rozpoczynają się od poboru prób skalnych z powierzchni terenu, analiz geochemicznych gleby i kreśleniu map geologicznych danego obszaru. Takie prace pozwalają na wytypowanie obszarów o podwyższonym potencjale, co do których istnieją przesłanki zastosowania bardziej zaawansowanych metod poszukiwawczych, czyli badań geofizycznych. Prowadzone są one z powierzchni lub z powietrza i polegają na tym, że wysyła się w podłoże odpowiedni sygnał z urządzenia nadawczego, który dociera do strefy zmineralizowanej. W zależności od zastosowanej metody geofizycznej urządzenie odbiorcze rejestruje sygnał z wnętrza ziemi. Dzięki temu możliwe jest potwierdzenie występowania strefy zmineralizowanej. Badania geofizyczne mogą nam więc powiedzieć, czy jest sens inwestować dalej, czy zakończyć poszukiwania na tym etapie. Jeśli prace geofizyczne zakończą się sukcesem konieczne jest wykonanie otworu wiertniczego w celu pobrania rdzenia skalnego i przebadanie  go w laboratorium, aby określić parametry mineralizacji. Dopiero wtedy uzyskujemy dowód, że mineralizacja może mieć znaczenie złożowe, a tym samym ekonomiczne. Jeden otwór wiertniczy to zdecydowanie za mało dla określenia granic potencjalnego złoża. Z tego powodu wykonujemy kolejne wiercenia, które są już relatywnie drogim elementem kampanii eksploracyjnej za rudami miedzi. Jeden otwór to koszt nawet do kilku milionów złotych. Następnie na bazie odwiertów możemy zakładać, co znajduje się pomiędzy nimi, i zbudować model geologiczny złoża. Gdy jest on gotowy i wiemy, jak wygląda bryła pod ziemią, wchodzą inżynierowie, którzy opracowują najbardziej ekonomiczny model wydobycia surowca na powierzchnię. Można budować kopalnię odkrywkową lub głębinową. W przypadku tej pierwszej trzeba ustalić, jaki ma być kąt nachylenia, od której części należy zacząć eksploatację, itd. Po wykonaniu takiej dokumentacji możliwe jest oszacowanie efektów ekonomicznych projektu. Pojawia się cała inżynieria finansowa. Odpowiednia wycena górniczego projektu stanowi potężne wyzwanie, ponieważ od standardowych projektów inwestycyjnych różni się tym, że długość życia kopalni to zazwyczaj kilkadziesiąt lat. Mało tego, od momentu dokonania analizy do rozpoczęcia produkcji mija jeszcze kilka lat. Standardowa metoda wyceny zdyskontowanych przepływów pieniężnych, przy zaaplikowaniu stopy dyskontowej na poziomie 8%, 10% czy 12%, pokazuje, że po kilku latach te przepływy są minimalne. Dlatego w KGHM stawiamy na wycenę złóż z wykorzystaniem metod alternatywnych, które w pewien sposób eliminują niedoskonałości związane ze standardową metodą zdyskontowanych przepływów pieniężnych. Stosujemy tzw. model dynamiczny DCF (łącznie z symulacją cen na bazie symulacji Monte Carlo), a także metodę opcji rzeczywistych.

Gdy mamy już wynik analizy ekonomicznej, możemy stwierdzić, czy zagospodarowanie tego złoża jest opłacalne. W tym momencie powinna się pojawić decyzja o podjęciu  inwestycji bądź jej zaniechaniu . Niezwykle istotna jest również forma finansowania projektu. Wybudowanie zakładu górniczego wiąże się z potężnym nakładem kapitałowym, który zwraca się dopiero po dłuższym czasie.  Samo wybudowanie jednego szybu to obecnie w polskich warunkach kwota ponad miliarda złotych. Przedsiębiorstwo musi mieć zatwierdzone środki na rozwój, żeby móc inwestować w przyszłości. Jeśli w grę wchodzi finansowanie zewnętrzne, np. ze strony sektora bankowego, to taka instytucja często przeprowadza swoją weryfikację studium wykonalności, chcąc uzyskać pewność, co do wypłacalności spółki górniczej w przypadku udzielenia kredytu. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej ważny element stanowi też kwestia założeń cenowych, które mają niebagatelny wpływ na wynik ekonomiczny przyjętego  modelu. Istotne jest, żeby zachować zimną krew przy interpretowaniu wszelkiego rodzaju analiz i prognoz ekonomicznych dostarczanych przez chociażby największe banki inwestycyjne na świecie. Wspomniane prognozy nie pociągają instytucji do żadnej odpowiedzialności w przeciwieństwie do przedsiębiorstwa górniczego,  które   inwestuje kilka miliardów dolarów, m.in. na podstawie zakładanych warunków kształtowania się cen surowców i kursów walutowych.

Gdy spółka przeanalizuje model ekonomiczny i kwestie ryzyka oraz potencjały wzrostu wartości, podejmuje decyzję inwestycyjną. Następuje faza realizacji projektu. Najpierw realizowane są  gruntowne prace inżynieryjne. W praktyce oznacza to, że dokonujemy uszczegółowienia prac wykonanych w ramach studium wykonalności. Po ukończeniu prac związanych z budową projektu faza inwestycyjna się kończy i projekt jest oddawany do działu operacyjnego, gdzie zarządza się nim na etapie produkcji. Występuje jeszcze tzw. faza „ramp-upu”, czyli dochodzenia do docelowych zdolności produkcyjnych. W projektach górniczych trwa ona od kilku do kilkunastu miesięcy. Kiedy projekt osiąga pełną zdolność wydobywczą, możemy mówić, że ten etap właśnie się zakończył i przeszedł do fazy full operations.

Po sczerpaniu zasobów geologicznych projektu w trakcie wieloletniej działalności produkcyjnej następuje likwidacja zakładu górniczego. Trzeba to podkreślić, ze względu  na fakt, że zazwyczaj wiąże się ona z kosztami. Jest to w końcu kwestia np. zalania kopalni,  jej rekultywacji i zagospodarowania zbiornika odpadów flotacyjnych. Spółka musi – i jest to zwykle ustawowo regulowane – alokować część funduszy na fazę zamknięcia projektu i zaplanować, jaki będzie dalszy los tego terenu.

Chciałbym również  podkreślić, że w całym łańcuchu budowy wartości projektu górniczego uwzględnić trzeba współpracę ze społecznością lokalną. Nabiera to coraz większego znaczenia nawet w skali międzynarodowej. Spółki globalne takie jak KGHM są świadome, że w momencie wystąpienia ewentualnych problemów z otoczeniem, informacja natychmiast obiegnie cały świat.  Niemniej, działa to też w drugą stronę.  Pozytywne wieści mogą zachęcać społeczność lokalną do współpracy z daną spółką. Ponadto minister środowiska zasięga opinii społeczności lokalnych, czyli samorządów, a jest to przecież niezwykle ważne w momencie wydawania koncesji. Samorządy także muszą współpracować, żeby w planie zagospodarowania przestrzennego ująć odpowiednią infrastrukturę górniczą.

Jaki procent złóż jest eksploatowany, a więc kończy się budową kopalni?

Na bardzo wczesnych etapach, kiedy mówimy jedynie o przesłankach, że np. w regionach przyległych występuje charakterystyczna mineralizacja miedziowa na powierzchni, rosną charakterystyczne rośliny lub też mamy do czynienia z wychodnią strefy zmineralizowanej na powierzchni terenu, współczynnik prawdopodobieństwa, że udokumentowane tam złoże będzie ekonomicznie uzasadnione, wynosi 1:10 000. Musimy tu rozróżnić dwie rzeczy: mineralizacja może faktycznie występować, ale czy ona uzasadnia wybudowanie zakładu górniczego, to już odmienna kwestia. W projektach bardziej zaawansowanych, będących na poziomie studium wykonalności, prawdopodobieństwo wynosi 1:3. Rośnie ono  w miarę postępu prac geologicznych. Istnieje jednak możliwość zaprzestania prowadzonych działań, jeśli uzyskane wskaźniki nie są satysfakcjonujące.  Trzeba też umieć, niczym  wytrawny inwestor giełdowy, powiedzieć „stop”. Z dziesięciu projektów prowadzonych jednocześnie czasem tylko jeden odnosi sukces. To wymaga zainwestowania dużych środków, ale w efekcie ten jeden projekt powinien z nawiązką rekompensować wydatki na pozostałe. Trochę inna sytuacja występuje na złożu, na którym operuje KGHM w Polsce, czyli na monoklinie przedsudeckiej. Prowadzimy tam prace rozpoznawcze, tj. bardziej uszczegóławiające niż poszukiwawcze. Z różnych przesłanek geologicznych wiemy, że w kierunku prowadzonych przez nas prac eksploracyjnych zachowana jest ciągłość złoża. Poza tym, szereg prac wykonanych już kilkadziesiąt lat temu wskazuje potencjał z jakim mamy do czynienia.

Skoro geologiczne projekty eksploracyjne są na wczesnych etapach dość drogie, a tylko jeden z wielu kończy się budową zakładu górniczego, a następnie eksploatacją kopalni, to ta działalność wydaje się bardzo ryzykowna. Jeden zakład musi pokryć nakłady związane z resztą projektów.

Spółki, które mają udokumentowane małe zasoby, muszą podejmować ryzyko związane z pozyskiwaniem coraz to nowych złóż.  Wiąże się to z pewnym ryzykiem i kosztami, bo dla każdej z tych lokalizacji muszą wybudować odrębną infrastrukturę.  Nas matka natura obdarzyła potężnym złożem miedzi – największym na świecie, zlokalizowanym w jednym miejscu. Ponadto, KGHM ma w Polsce niezbędną infrastrukturę. Czasem trzeba dokonać rozbudowy, ale bez konieczności tworzenia jej zupełnie na nowo.

Skupiliśmy się dotychczas na geologii, ale aspektów jest wiele.

Ustaliliśmy kryteria, żeby stworzyć pewnego rodzaju sito dla projektów, które nie wpisują się w nasze ambicje i oczekiwania. Po pierwsze – dominującym metalem w złożu musi być miedź. Na jej eksploatacji znamy się najlepiej i chcemy utrzymać naszą pozycję w branży w zakresie jej produkcji. Po drugie – złoże powinno być odpowiednio duże, dające nam możliwość produkowania miedzi na poziomie minimum 50 000 ton rocznie. Dzięki temu zupełnie eliminujemy małe projekty. Jest ich na świecie sporo, ale czas, jaki zarząd spółki musiałby poświęcić na zarządzanie dziesięcioma małymi projektami, nie zrekompensowałby tego wysiłku. Dlatego też  bardziej opłaca się skupić na jednym dużym projekcie. Okres eksploatacji, który w takim wypadku daje nam możliwość funkcjonowania przez co najmniej piętnaście lat, jest nieprzypadkowy. Zauważmy, że rynek surowcowy, w szczególności miedzi, jest cykliczny Stąd tak ważne jest, abynie trafić z otwarciem projektu i produkcją akurat na okres dekoniunktury, a także możliwość  jego przejścia przez jeden lub dwa pełne cykle na rynku surowcowym. Zależy nam na kreowaniu wartości dla akcjonariuszy. Trzeba zauważyć, że cena jednej tony miedzi jest taka sama bez względu na to, czy wyprodukowano ją w Polsce, Afryce, Australii czy  gdziekolwiek indziej. Kluczową formą konkurencji pomiędzy przedsiębiorstwami górniczymi jest więc konkurencja kosztowa. Spółki posiadające dostęp do złóż charakteryzujących się możliwością nisko-kosztowej eksploatacji cechują  najwyższe marże oraz stabilność funkcjonowania w zmiennym otoczeniu makroekonomicznym. Kładziemy więc nacisk na to, żeby przewagę nad konkurencją zyskiwać poprzez zaangażowanie w projekty, które odznaczają się niskimi kosztami produkcji.

Ostatni aspekt jest związany z ryzykiem geopolitycznym. Trzeba rozstrzygnąć, co jest lepsze: dobre złoże, ale w kraju o wysokim ryzyku politycznym, czy złoże nieco uboższe, lecz w kraju stabilnym politycznie. Nie ma na to pytanie dobrej odpowiedzi. Mimo to ryzyko geopolityczne należy odpowiednio wymodelować. W kraju niestabilnym politycznie,  w którym koncesja mogłaby zostać arbitralnie odebrana, ryzyko porażki jest znaczące. Zagadnieniu wyznaczania ryzyka politycznego poświęca się  dużo czasu.  KGHM analizując ryzyko geopolityczne, wynikające z zaangażowania w dany obszar, wykorzystuje wewnętrzne opracowania dokonane na podstawie oceny zmian otoczenia politycznego,  gospodarczego oraz społecznego w danym kraju. Spółka wykorzystuje również raporty przygotowywane przez wiodące instytucje analityczne.  Pierwszy, zatytułowany „Ease of Doing Business Index”, opracowuje Bank Światowy. Ocenia się w nim swobodę prowadzenia działalności gospodarczej w danym państwie. Drugi raport, czyli „Index of Economic Freedom”, przygotowuje Heritage Foundation.,  Wskazuje on bariery  i ograniczenia danego kraju stosowane przez aparat władzy. Trzeci –typowo górniczy – to raport Fraser Institute, kanadyjskiego think tanku. Dowiadujemy się z niego, które kraje są przyjazne dla podmiotów górniczych. Dzięki bieżącemu kontaktowi z rynkiem i obserwacji aktualnych tendencji światowych , jesteśmy w stanie stworzyć pogląd na ryzyko geopolityczne. Mamy to nawet wpisane  w politykę rozwoju baz zasobowych. Trochę arbitralnie podzieliliśmy świat na trzy obszary: kraje preferowane (mamy je zdefiniowane), kraje podwyższonego ryzyka i don’t go countries , gdzie =w przypadku nawet świetnego złoża, ryzyko  jest zbyt duże, by mogła je podjąć  firma, która chce być stabilna i przewidywalna dla swoich akcjonariuszy.

Jedną z metod ograniczania ryzyka są fuzje i przejęcia. Właśnie poprzez przejęcie KGHM stał się właścicielem złóż amerykańskich, w tym tego najbardziej znanego, w Sierra Gorda w Chile. Czy to rozwojowy kierunek?

Jak najbardziej. Największe spółki górnicze korzystają z dwóch strumieni rozwoju. Pierwszym są prace eksploracyjne prowadzone przez samą spółkę. Drugim – przejęcia spółek funkcjonujących, które mają już zakłady górnicze, lub spółek, które udokumentowały ciekawe złoże. I tak jest w przypadku KGHM. Z jednej strony kontynuujemy politykę dokumentowania nowych zasobów, a z drugiej koncentrujemy się na core biznesie. Przejęcie Quadry FNX jest największą transakcją w historii polskiej gospodarki. Dzięki niej zapewniliśmy sobie wzrost produkcji i jednocześnie poszerzyliśmy dotychczasową bazę zasobową. Tym sposobem, spółka zapewniła sobie dalszy potencjał wzrostu i pozyskała projekty w różnych fazach realizacji oraz eksploracji.

Naszym celem była także kopalnia Sierra Gorda. Na stole negocjacyjnym leżały  dwie oferty: polska i japońska. Kanadyjczycy z Quadra FNX, którzy byli właścicielem złoża Sierra Gorda, uznali, że oferta z Japonii jest dużo bardziej atrakcyjna. I tak faktycznie było, ponieważ  przewidywała nie tylko wyższą zapłatę za udział w projekcie, ale też potężne finansowanie zewnętrzne. Pojawiła się więc pomysł przejęcia  całej spółki Quadra FNX. Przygotowywaliśmy się ponad rok. W końcu specjalnie oddelegowany do tego zadania zespół zrealizował ten plan. Co ważne, przejęliśmy projekty niskokosztowe. Szacowany koszt wydobycia w kopalni Sierra Gorda na najbliższe pięć lat wynosi ok. 2,5 tysiąca dolarów za tonę, czyli 1,5 tysiąca dolarów mniej niż w KGHM. Z kolei Victoria w Ontario w Kanadzie (projekt w fazie budowy) będzie kopalnią głębinową o – uwaga – ujemnym koszcie. Co to oznacza? Otóż jest taka metodologia liczenia w górnictwie, w której koszt produkcji miedzi pomniejsza się o przychody ze wszystkich produktów ubocznych. W kopalni Victoria tych produktów ubocznych jest na tyle dużo, m.in. palladu i platyny, że przychód osiągnięty z ich sprzedaży przewyższy koszt produkcji miedzi. To fantastyczna możliwość poprawienia pozycji kosztowej KGHM, a do tego gwarantuje  spółce bezpieczeństwo. W momencie zawirowań na rynkach finansowych i rynku surowcowym oraz w przypadku drastycznego spadku cen z gry wypadają ci, którzy mają najwyższe koszty produkcji.

KGHM staje się więc firmą globalną. Ale wróćmy na nasze podwórko – czy w Polsce są jeszcze atrakcyjne złoża?

Jak najbardziej. Z dokumentacją złóż kierujemy się na północ. Na obszarze przylegającym do koncesji KGHM w rejonie Gaworzyce-Radwanice udokumentowaliśmy 4,1 miliona ton miedzi. W ubiegłym roku zostały nam przyznane koncesje Głogów oraz Retków-Ścinawa. Walczymy jeszcze o koncesję w rejonie Bytom Odrzański i Kulów-Luboszyce. To obszary, które zapewnią funkcjonowanie KGHM przez co najmniej kolejnych 40 lat. Oprócz tego mamy szereg projektów eksploracyjnych w Polsce: w Starym Zagłębiu w okolicach Bolesławca (koncesje Synklina Grodziecka oraz Konrad). Realizujemy też projekt transgraniczny Oznacza to, że  przyznano nam koncesję zarówno po stronie polskiej, jak i niemieckiej. Mineralizacja występuje po stronie naszych zachodnich sąsiadów, niedaleko miejscowości Weißwasser. W trakcie realizacji projektu zamierzamy sprawdzić czy i w jaki sposób sięga  obszaru Stojanów w Polsce. W rejonie Zatoki Puckiej również wystąpiliśmy z wnioskiem koncesyjnym. W grudniu zeszłego roku Minister Środowiska przyznał nam koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie złóż soli potasowych, wraz z kopalinami towarzyszącymi: z miedzią, srebrem i solą kamienną na tym obszarze. KGHM w Polsce jest aktywny wszędzie, gdzie pojawiają się perspektywy. Ale za granicą także prowadzimy takie działania. Wokół kopalni Sierra Gorda istnieje potężny potencjał. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy to w stanie udokumentować. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby ta kopalnia działała nie tylko 20 lat, ale nawet dwa razy dłużej.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Dariusz Wieczorek

 

Maciej Koński
Dyrektor Naczelny Centrum Analiz Strategicznych i Bazy Zasobowej KGHM Polska Miedź S.A. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie na kierunku Finanse i Rachunkowość oraz Programu International Business and Economics przy Uniwersytecie w Kopenhadze. W roku 2014 uzyskał stopień doktora na Politechnice Wrocławskiej. Autor artykułów z zakresu rynku towarowego do prasy krajowej i zagranicznej. Z KGHM Polska Miedź S.A. związany od 2006 roku. Pracę rozpoczął w Wydziale Ryzyka Rynkowego, gdzie odpowiedzialny był za analizy rynku towarowego oraz zarządzanie ryzykiem rynkowym. W latach 2010-2012 członek Zespołu ds. Rozwoju Bazy Zasobowej w KGHM Polska Miedź S.A., którego celem było przeprowadzenie procesu due diligence oraz doprowadzenie do przejęcia górniczej Spółki Quadra FNX. W zespole odpowiedzialny za wycenę Spółki. Od września 2012 Dyrektor Naczelny Centrum Analiz Strategicznych i Bazy Zasobowej KGHM Polska Miedź S.A., odpowiedzialny za strategię Spółki oraz rozwój bazy zasobowej.

 

Artykuł publikowany w magazynie „Zarządzanie Projektami” Nr 1(8)/2015

Logo w stopce
KONTAKT

Portal zarzadzanieprojektami.org, Gdański Park Naukowo-Technologiczny
ul. Trzy Lipy 3, 80-172 Gdańsk
E-mail: biuro@e-zp.org
tel.: (+48) 501 794 318
Copyright © 2016. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie Interaktywna PIQUA